Dziwny typ

Było późne lipcowe popołudnie.
Pod Pomnikiem Bohatera Miasta – niejakiego Suwińskiego – przysiadło na cokole dwóch wyrostków. Jeden miał na sobie szarą bluzę z kapturem i sfatygowane bojówki, drugi – beret rasta, żółtą kangurkę i nie pierwszej świeżości bermudy.
- Ty… – odezwał się ten w kapturze – Patrz, jaki dziwny typ…
Ten w berecie podążył wzrokiem za paluchem kolegi.
- Yhy… hy hy hy…
Na ławeczce, naprzeciwko Suwińskiego siedział brodaty facet w średnim wieku. Odziany był w coś do złudzenia przypominającego jasny, krótki chiton. Na nogach miał sandały. Rękę trzymał na opartej o ławkę lasce. Nie poruszał się.
- Może to denat… hy hy hy… – rzucił myśl ten w berecie.
W oczkach tego w kapturze błysnęło zainteresowanie. Chwilę trawił słowa kolegi, po czym nagle zerwał się i – jak zawsze – uderzył głową w wyciągniętą rękę Suwińskiego.
Wymamrotał przekleństwo.
Nie dość, że ten cały Suwiński niczym szczególnym się nie wsławił – po prostu był trochę przyzwoitszy od innych kandydatów – to jeszcze zrobili go z tą wyciągniętą łapą. Jak jakiegoś żebrzącego dziada! Cały wykwint diabli brali.
Kapturzasty zatoczył się lekko i wyprysnął w kierunku typa. Kumpel pognał za nim.
Na odgłos kroków typ odwrócił głowę. Miał czarne kręcone włosy i równie ciemne oczy.
Przysiedli obok.
- Heja, człowieku… hy hy hy… – rozpoczął konwersację ten w berecie.
Dziwny typ spojrzał uważniej, a jego bujny zarost zadrgał od hamowanego śmiechu.
- Heja – odpowiedział, siląc się na powagę.
- Nie jesteś stąd, co? – zagaił ten w kapturze.
Typ pokręcił przecząco głową.
- No! Bo my to wszystkich… hy hy hy… znamy. Bongo jestem. A to Padalec.
Typ pokiwał głową.
Chwilę mierzyli go wzrokiem, nie bardzo wiedząc, co by tu jeszcze powiedzieć.
- A co to jest? – zainteresował się nagle ten, którego nazwano Padalcem i trącił czubkiem półglana dziwnie zdobiony kij.
- Laska – mruknął lakonicznie typ.
- Jesteś kulawy? – spytał Bongo.
- Kto? Ja? Nie. Mój brat jest kulawy. A laska… – przyglądał im się chwilę. – Pokażę wam coś.
Chwycił krzepko kosturek, a oni spięli się jak do ucieczki.
Tymczasem typ stuknął laską w ziemię i na chodniku wyrosły maleńkie, mieniące się wszystkimi kolorami tęczy grzyby.
Bongo z kolegą zamarli. Po chwili ocknęli się i rzucili na kolana.
Typ z wyraźnym zażenowaniem przyglądał się ich bezładnej miotaninie i łapczywości, z jaką obaj napychali garściami grzybków i wątłych źdźbeł podwinięte bluzy.
- Toś ty taki… hy hy hy… czarodziej! – wykrzyknął Bongo. – A coś jeszcze ten twój kijaszek potrafi?
Nim typ zdążył zareagować, Padalec na czworaka podpełzł do ławki, chwycił odstawioną laskę i stuknął nią o podłoże.
Wokół rozległ się potężny huk i wszystko pojaśniało zimnym, białym światłem.
Padalec upuścił kosturek, przygiął się do ziemi, miażdżąc rozsypane grzyby, i instynktownie zasłonił rękoma gowę.
Bongo uniósł się na kolana, złożył dłonie jak do modlitwy i spojrzał w rozdarte błyskiem niebo.
- Pierwsza gwiazdka… hy hy hy… – wychrypiał.

Po jakimś czasie blask się rozproszył.
Zapanowała cisza.
Krążące wokół płatki popiołu miękko lądowały na kamiennych ramionach Suwińskiego.
Dziwny typ siedział niewzruszony na ławeczce i z obojętną miną patrzył na martwy świat…

22 Komentarze

    • Witaj, Oko.

      Coś by się znalazło, ale i tak musi zaczekać:)
      Najpierw walka z biurokracją, potem raczej jakiś tomik. W kolejce czeka też część Obrazków:)

      Pozdrawiam:)

  1. Lubię te psychologiczne miniaturki, a ta jest wyjątkowa, ponieważ symboliczna, zmusza do przemyśleń, a Typ , Bongo i Padalec mają znaczące nazwy.
    Serdecznie pozdrawiam

    • Witaj, Ultro.

      Cieszę się, że znowu udało mi się sprawić Ci przyjemność:)
      Świat jest kruchy, a wszelkie „wielkie sprawy” zaczynają się zazwyczaj przypadkiem:)

      Pozdrawiam:)

    • Witaj, Stokrotko.

      Dziękuję Ci bardzo, Stokrotko.
      Wydanie „uczty intelektualnej” brzmi bardzo zobowiązująco dla autora:)

      Pozdrawiam:)

  2. Pociesza mnie nieco nadzieja, że gdzieś tam jest ktoś, kto wie, kiedy i w jaki sposób uciszyć wszelkie padalce… I niechaj uważają, bo może On siedzi obok nich w ławie…

    • Witaj, Iwono.

      Też staram się mieć tę nadzieję.
      Tak, jak napisałam w motcie tego działu: nic nie wydarzyło się naprawdę, ale…:)

      Pozdrawiam:)

  3. Po prawdzie jak mawiam, że mawia Imć Wachmistrz ja żem siedział na tej ławce i nawet myślałem o grzybach. Konkretnie o pieczarkach z patelni ale aby aż tak aby wszystko unicestwić to jednak pomówienie :-)

    • Witaj.

      To ja się biedzę, zmieniam grzybowe (i nie tylko) okoliczności, żeby nikt się Nikogo nie domyślił, a Ty tak – kawę na ławę… czy raczej – pieczarki na patelnię:)

      Pozdrawiam:)

    • Nigdy więcej pieczarek! Wiwat opieńki!!! :D :D :D
      Gdzie można dostać te tęczowe? Bo prawdziwe psylocybki to takie dosyć niepozorne są.
      Ten typ w prześcieradle to jednak nie miał poczucia humoru, a z kolei te dwa obszczymury nijak nie nadawały się na uczniów czarnoksiężnika. Życie jednak uczy podejrzliwości. :)

      • Witaj, Zenku.

        Nie wiem, w czym Ci zawiniły pieczarki, ale jeśli już miałabym wiwatować to – na cześć prawdziwków.

        Jeśli chodzi o tęczowe grzybki – miałam na myśli niewinny, dający nieśmiertelność pokarm bogów – ambrozję:)
        Nie wiem, niestety, skąd ją wziąć.

        Co do podejrzliwości natomiast… też uważam, że swoich atrybutów należy strzec jak oka w głowie:)

        Pozdrawiam:)

        • Pieczarki po Kneziowemu są bardzo smaczne, co nie znaczy, że nie mogą być źródłem konfliktu i traumatycznych wydarzeń. Nie trzeba ambrozji, żeby dwójka specjalistów od przyrządzania grzybków skoczyła sobie do oczu, co też i miało miejsce. Stąd trauma i miejsce na cenzurowanym. W efekcie zdarzyło się, że krajobraz po pieczarkach zaczął przypominać ów po ambrozji! :D
          Chyba jednak psylocybki byłyby dużo lepsze w obu wypadkach?! :D :D :D

          • Ponoć po Lenowemu też – niezgorsze:)

            Kto by pomyślał, że takie z tych pieczarek „niezgódki”:)
            Mimo wszystko serwowania łysiczek nie polecam.
            Proponuję, by następną porcję raczej podzielić – po bratersku albo po równo:)

            Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.