tryb niemożliwy

namaluj to powiedziałabym

jesz
bułkę z twarożkiem bo
lubisz lubiłeś na flakon
w oknie zerkniesz i wstaniesz
pyłek kurkumy szepnie
skroni za chwilę
przesuniesz świat i przykucniesz
opowiedz poprosisz

opowiem
pośród tasiemek malachitu
jadeitowa serpentyna
otworkiem milimetrowym
może umyka nagle rozparska
seledynem wokół
howlitowo cierpki berberys

żartowałeś
kiedy będziemy starzy
sprzedam zapaćkane
dżinsy największe dzieło
i popłyniemy na tajmyr
tam nas jeszcze diabli
wtrącałam czekałam

miesisz
barwy bezwstydnie pieścisz
filbert drżący pod lawiną
plam w nocy czuwasz aż
w mój sen wkradnie się
zapach płóciennej tunbergi

i świat wróciłby na swoje miejsce