ze zwykłych rzeczy

płot
co przycupnął przy drodze
szaroszary zwyczajnie a
sztachety
ta choćby nos ma tęgi
perkaty i policzek
i oko inna znów przypomina
cietrzewia co z godnością
tokuje dalej trzecia
kosmata jakby książki
połowa grzbietem całkiem
w nią wrosła i te tu
smukłe proste tamte dwie
zwichrowane
oto płot a nad płotem
wiśnie czarne i słodkie
się kroplą

15 Komentarze

  1. Wrażliwość poety nie zna granic, arcydzieło na temat wiejskiego płotu, super ;-) A wiesz, że w tym roku nie jadłam wiśni? No po prostu ich nie było…przynajmniej u nas.

    • Witaj, Jotko.

      Arcymistrzem to trzeba być, żeby taki płot zrobić, co to później wspomnianymi cudnościami się objawi:) Ja tylko przechodziłam obok:)
      Wiśnie tutaj są inne – małe, prawie czarne i bardzo słodkie. A same drzewa – potężne.

      Pozdrawiam:)

  2. Dzięki tobie zupełnie inaczej spojrzałam na płot – niesamowite, ale faktycznie może mieć nos, oczy policzki… Piękno jest wszędzie, ale tylko niektórzy wszędzie je dostrzegają:)

    • Witaj, Iwono.

      Bo najpiękniejsza jest zwykłość:)
      Zazwyczaj dostrzega się to, kiedy zaczyna jej brakować.

      Pozdrawiam:)

    • Witaj, Anno.

      Bardzo możliwe, że Staff po tych swoich kartofliskach wędrując i na taki płot się natknął:)
      Masz rację – ten akurat płot naprawdę był oazą spokoju:)

      Pozdrawiam:)

    • Witaj, Bojo.

      A każda z tych rzeczy przy odrobinie szczęścia (czy – wiatru) snuje swoją własną melodię:)

      Pozdrawiam:)

  3. Witaj, mając do wyboru zastanawianie się nad ptakiem Drongo i płotem wybieram ten ostatni. A czynię tak z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że rzucanie ścianą o groch to moja koronna konkurencja, a po wtóre i co warto nadmienić, trafianie kulą w płot mam również nieźle opanowane. A zatem pojęcie granicy, a w konsekwencji miedzy, czy też płotu to atawizm związany z myśleniem plemion trudniących się rolnictwem. Pochodną jest uznawanie tego co w środku za dobre, a tego co na zewnątrz za wrogie. Stąd trafnie upatrujesz, że wiśnie są czymś dobrym :-)
    Pozdrawiam z zaścianka Loch Ness
    :-)

    • Witam.

      Z tego wynika, że ptak płotowi nierówny. Nawet taki Radosny Drongo:)

      Lubię wiśnie.
      I lubię koty. A te najlepsze, bo pierwsze, można spotkać właśnie za płotem:)

      Pozdrawiam:)

  4. Spersonifikowany płot utożsamia szarą, człowieczą codzienność, którą osładzają te krople soku z czarnych wiśni… Urocze.
    Serdecznie pozdrawiam

    • Witaj, Ultro.

      Szara egzystencja bywa urocza:) Szczególnie zraszana od czasu do czasu kropelką słodyczy:)

      Pozdrawiam:)

    • Witaj, Wojtku.

      Też żałuję. Kiedy pisałeś o płotach, miałam nawet pokusę, żeby go wrzucić w komentarzach u Ciebie, ale zwalczyłam ją:)

      My chyba po prostu poruszamy się czasami w podobnej estetyce, pomimo stosowania odmiennych środków:)

      Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.