księżyc

trzeci raz straszy mnie
bladością dobrze że są
strzępiaste smoki
baraszkują igraszki
zmieniają się w bójkę
monstra
biorą się za srebrne
czuby uderzają bokami
tłuką ogonami drą
pazurami nagle to już
nie są smoki tylko
królewna
kiwa na stangreta
w rozdętej karocy cień
na tle upiornego światła
drga wielka głowa
toczy się z hukiem
burza

Z piątku na niedzielę. Błogosławione milczenie.

WP_20170417_002

Milczenie i mówienie – jako swoiste continuum stanowią człowieka. Są jak wdech i wydech… Jak skurcz i rozkurcz serca…
Bóg – tchnący w człowieka życie – czynił to w milczeniu…
By usłyszeć – trzeba zamilknąć. Wyciszyć się.
Paradoksalnie – milczenie nie świadczy o schronieniu się do wewnątrz, zamknięciu we własnym jestestwie, lecz – o otwarciu się na świat i zgodzie, by to zewnętrze przyszło do nas.
Dawno temu przeczytałam Anioła Milczenia Marii Konopnickiej i kilka wersów utkwiło mi w pamięci:

Tam, kędy z okiem opuszczonem stoję,
Dogrzmieć nie mogą ziemi niepokoje;
Żywiołów burze ja trzymam w granicy,
Bom jest skinieniem wszechmocnej prawicy.
Kiedy nad zakres do przyszłości biegą
Harde pytania „Po co? I dlaczego?”
Ja w białych palcach wstrzymuję zasłonę,
Którą od dzisiaj jutro oddzielone.

Nieco później miałam okazję obejrzeć dziewiętnastowieczną ikonę Błagoje Mołczanie. Nie ukrywam, że zrobiła na mnie wrażenie.
Warto wiedzieć, że tworzenie ikon nie było takim sobie zwyczajnym nakładaniem farby na deskę. Niegdysiejsi artyści nazywali to misterium „pisaniem” [dziś może użyto by raczej rzeczownika „napisywanie” bądź „nadpisywanie”], ponieważ procesowi twórczemu nieodmiennie towarzyszył proces duchowy. Rzec by można, iż było to coś w rodzaju systemu twórczo-filozoficznego – ikona miała być łącznikiem między sacrum i profanum, miała tłumaczyć akt wiary pozazmysłowo, mistycznie.
Pisanie ikon podlegało wielu tradycjom i prawom. Miało też swoją, dość skomplikowaną historię. Nie czas i nie miejsce tutaj na specjalistyczne wykłady, napomknę więc tylko, że część wiernych nie uznała nikoniańskich reform, opowiadając się za starymi obrzędami, co spowodowało rozłam w kościele prawosławnym.
Błogosławione Milczenie jest ikoną wykonaną właśnie zgodnie z tradycjami Staroobrzędowców.
Chociaż zazwyczaj tego nie robię, uważam, że w tej sytuacji opis będzie pomocny w zrozumieniu całości, więc odstąpię od zasady, co – mam nadzieję – zostanie mi wybaczone…
Plakieta przedstawia uskrzydlonego Chrystusa Emmanuela otoczonego osiemnastoma medalionami. Całość wykonano z mosiądzu, a tło pociągnięto niebieską emalią.
Spas Błagoje Mołczanie jest w kolistym nimbie, po obu stronach którego widnieją litery IC CX [Ten, Który Jest].
Emmanuel ma na sobie felonion, stichar i epitrachilion [odpowiedniki szat liturgicznych w obrządku łacińskim].
Ręce [nie - jak zazwyczaj - ze złożonymi w znak Świętej Trójcy palcami] ma skrzyżowane na piersiach, a twarz – pozbawioną szczegółów anatomicznych.
To dość nietypowe wyobrażenie Pantokratora.
Być może nie do każdego przemawiają tego rodzaju dzieła, ale moim zdaniem jest to jedno z piękniejszych, przedstawionych plastycznie przesłań. Idea Boga z nami… w Błogosławionym Milczeniu.